Pewnie się powtarzam ale warto, znowu, zwrócić uwagę na ciekawe przepisy, tym razem projektowane w obszarze zapewnienia autentyczności przesyłanych e-deklaracji i e-podań. Informacja o nich pojawiła się na profilu taxCube™ pod tym adresem: https://www.linkedin.com/feed/update/urn:li:activity:6282594278602612736

Motywacja wprowadzenia nowych przepisów jest dość prozaiczna. Po prostu zmiany w przepisach unijnych.

Niemniej, sam projekt rozporządzenia jest w pewnym zakresie dokumentem dość sentymentalnym (dla mnie), ponieważ dokumentuje dalsze odchodzenie od podejścia organów Państwa wskazującego, iż jednym sensownym mechanizmem zapewniającym autentyczność i integralność w komunikacji z organami władzy publicznej jest tzw. kwalifikowany podpis elektroniczny weryfikowany kwalifikowanym certyfikatem (pojęcie ustawowe i w ustawie zdefiniowane). Do tego korowodu dziwnych pojąć można jeszcze dorzucić bezpieczne urządzenie do składania podpisu elektronicznego.

Pamiętam historyczne już i długie boje oraz dyskusje o tym, że podpis kwalifikowany “na” e-deklaracjach, na e-fakturach i na e-podaniach de facto spowalnia upowszechnienie się elektronicznych form kontaktu obywatela (podatnika) z urzędem (nie tylko podatkowym). Po latach nieprzyjmowania do wiadomości tego faktu przez stronę publiczną, rozpoczęła się stopniowa erozja monopolistycznej pozycji kwalifikowanego e-podpisu. Byliśmy świadkami powstania możliwości wysyłania e-deklaracji bez takiego podpisu czy wysyłania e-faktur zabezpieczanych nie tylko e-podpisem.

Teraz obserwujemy kolejny krok liberalizujący sferę kontaktu z urzędem, właśnie w postaci przedmiotowego projektu rozporządzenia. Warto przede wszystkim spojrzeć jak rozbudowany został katalog mechanizmów, za pomocą których można wysłać e-deklarację czy e-podanie (a precyzyjniej, opatrzyć je e-podpisem).

Paragraf 4 projektu rozporządzenia stanowi (http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//527/12299455/12439859/12439860/dokument293922.pdf), że:

§ 4. Deklaracje i podania mogą być opatrywane:

1) kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo

2) podpisem elektronicznym użytkownika na portalu podatkowym zapewniającym

autentyczność deklaracji i podań, jeżeli są przesyłane przez portal podatkowy, albo

3) podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy certyfikatu celnego, albo

4) podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP, jeżeli są przesyłane przez portal

podatkowy, albo

5) innym podpisem elektronicznym zapewniającym autentyczność deklaracji i podań.

Wciąż zatem mamy na szczycie hierarchii kwalifikowany podpis elektroniczny weryfikowany… itp. itd. Co więcej, zasadą ogólną jest, że wszystkie deklaracje i podania mogą być opatrywane tym rodzajem podpisu (par. 5 pkt 1). Jednak, w kolejnych paragrafach wprowadza się szereg wyjątków od tej zasady, pozwalających wysyłać poszczególne typy deklaracji także za pomocą pozostałych narzędzi / technologii zapewniających podstawowe parametry autentyczności.

I tak, za pomocą e-podpisu na portalu podatkowym można wysłać szereg deklaracji PIT i PCC. Jest to uzasadnione charakterem akurat tutaj wskazanych deklaracji oraz samego portalu (jego przeznaczenia). Co więcej, ten e-podpis oparty jest na szeregu unikalnych danych podatnika, który to mechanizm identyfikacji istotowo podobny do tego zastosowano w deklaracjach rocznych PIT wysyłanych bez użycia kwalifikowanego e-podpisu.

Idąc dalej, certyfikat celny “przyda się”, siłą rzeczy, do deklaracji akcyzowych oraz w zakresie podatku od gier. W zakresie konstrukcji mechanizmu identyfikacji, pewnym novum w stosunku do poprzednich mechanizmów jest użycie 17-znakowego numeru identyfikacyjnego nadawanego w Systemie Informacyjnym Skarbowo-Celnym (par. 9 pkt 4 projektu rozporządzenia).

Znalazło się także miejsce dla sławnego już systemu ePUAP, który umożliwia obsłużenie (wysłanie) kilku rodzajów deklaracji PIT.

Na koniec listy z par. 4 mamy chyba najważniejszy element całego projektu. To jest, wskazanie tzw. innego e-podpisu, któremu postawiono „jedynie” celowościowy warunek zapewnienia autentyczności (konstrukcja ustawodawcza analogiczna i poniekąd znana z przepisów o fakturach elektronicznych). W odniesieniu do tego rodzaju innego e-podpisu, projekt rozporządzenia wprowadza listę deklaracji, które takim podpisem można opatrzyć. Co bardzo ważne, formułą takiego (uwolnionego technologicznie) e-podpisu mogą być opatrywane deklaracje składane przez podatnika będącego osobą fizyczną, płatnika będącego osobą fizyczną oraz osobę fizyczną (par. 11). Następująca dalej lista deklaracji jest bardzo długa i obejmuje różnego rodzaju deklaracje VAT, PIT, PCC, SD, AKC, KOP i IGH, których wspólnym mianownikiem jest właśnie “fizyczność” składających je podmiotów.

Oczywiście w kolejnych paragrafach projekt rozporządzenia definiuje co jest minimalnym zestawem danych pozwalającym spełnić kryterium autentyczności w poszczególnych grupach deklaracji (par. 12).

Przechodząc do wniosków z tej krótkiej analizy można powiedzieć, że projekt rozporządzenia, z racji materii, jest dość hermetyczny. Nie jest to na pewno to lektura porywająca np. dla fanów „Sagi pieśni i lodu” czy „Trzech muszkieterów” (myślę, że jakąś przyjemność w czytaniu tych przepisów znajdą za to fani „Ulissesa” Joyce’a i „Lodu” Dukaja). Mimo wszystko, wynikają z niego pewne interesujące, dwie kwestie.

Przede wszystkim, widać więc wyraźnie, że osoby prawne, w kontekście całego rozporządzenia są wciąż zobowiązane korzystać dla swoich deklaracji z klasycznego e-podpisu kwalifikowanego. Tego z bezpiecznym urządzeniem i koniecznością udania do instytucji (firmy) wydającej kwalifikowane podpisy. Ma to pewien sens, ponieważ mówimy tutaj o osobach prawnych, które, w polskim systemie prawnym (przynajmniej jeszcze teraz) nie mogą dysponować własnym kwalifikowanym e-podpisem. W efekcie, wszystkie oświadczenia woli i wiedzy składane przez osoby prawne za pomocą kwalifikowanego e-podpisu są składane przez upoważnione wewnętrznie osoby fizyczne, które taki e-podpis mogą posiadać. Stąd, w jakiś sposób uzasadnione jest stawianie bardziej rozbudowanych wymogów w zakresie bezpieczeństwa i pewności obrotu.

Wreszcie, w przypadku osób fizycznych mających potrzebę (lub raczej konieczność) złożenia e-deklaracji otwiera się swego rodzaju supermarket możliwości związanych z e-deklaracjami i e-podpisami. W zależności co dla zainteresowanej osoby jest najłatwiejsze (np. w zależności jaką technologią dysponuje), może ona na różne sposoby opatrywać swoją deklarację podpisami elektronicznymi. Dla kogoś kto ma tradycyjny podpis kwalifikowany, najłatwiej będzie skorzystać z tej właśnie opcji. Ktoś inny ma profil na ePUAP. Innej osobie zdarzało się korzystać z systemu celnego. Też będzie jak znalazł. Wreszcie, kolejna osoba może dysponować tzw. innym e-podpisem, spełniającym pewne minimalne wymagania omawianych przepisów, z którego teraz będzie mogła skorzystać także w sferze podatkowej. Niektóre deklaracje można więc w efekcie złożyć (opatrzyć e-podpisem) na kilka, alternatywnych sposobów.

Bardzo słusznie. W końcu obywatel i/lub podatnik powinien mieć jak największe możliwości wyboru. Także w zakresie stosowanych technologii.